Izba Reprezentantów zablokowała postęp w negocjacjach handlowych  Wraz z świata

Temat: USA

  • Sekretarz energii USA chwali Polskę. "Podjęła dobrą decyzję"
  • CIA uruchomiła konto na popularnym portalu społecznościowym. Więcej niż jeden powody
  • Chcą wprowadzić opłaty za wjazd na "najbardziej krętą uliczkę świata"
  • Koniec gorszych produktów dla Polaków? "Podejrzewam, że niewiele się zmieni"
  • Lot trwa około 11, 5 godziny. Uruchomiono rekordową trasę krajową na świecie

Głosami Demokratów i Republikanów Izba Reprezentantów odrzuciła ustawę, która była częścią pakietu legislacyjnego mającego dać prezydentowi uprawnienia do odwiedzenia zawarcia umów o wolnym handlu. Barack Obama zaapelował do kongresmenów o ponowne głosowanie.

To poważny cios dla prezydenta Obamy, dla którego negocjacje handlowe to jeden z priorytetów drugiego mandatu. Do ostatecznej chwili Obama próbował przekonać kongresmenów do poparcia ustaw, które na pięć lat odnawiały jego uprawnienia do negocjowania umów handlowych.

Umowa handlowa USA-UE otwiera drzwi koncernom? Aktywiści protestują

Obama nie zaakceptować przekonał

Są one mu potrzebne zwłaszcza do podpisania toczonych od 2010 roku kalendarzowego przez administrację USA negocjacji ws. umowy handlowej wraz z 11 krajami Azji i Pacyfiku (tzw. TPP), które praktycznie są na ukończeniu. Ale w dalszej kolejności te uprawnienia będą Obamie potrzebne także do zakończenia znacznie mniej zaawansowanych negocjacji z Unią Europejską ws. transatlantyckiej umowy inwestycyjno-handlowej (tzw. TTIP).

Jeszcze w piątek, na kilka dni przed głosowaniem, Obama osobiście złożył niezaplanowaną wcześniej wizytę Demokratom w Kongresie. Ale nie przekonał ich, ponieważ większość z nich podziela obawy związków zawodowych, że liberalizacja handlu z Azją będzie zagrożeniem dla krajowej produkcji i stanowisk pracy przy USA.

Stosunkiem głosów 302 do 126 kongresmeni odrzucili pierwszą ze składających się na handlowy plik ustaw (Trade Adjustment Assistance - TAA), która przewidywała wsparcie sektorów, które mogłyby stracić na liberalizacji handlu. Choć drugą z ustaw, dotyczącą tzw. szybkiej trasy (fast track) aprobaty ugód handlowych przez Kongres, kongresmeni poparli nieznaczną większością (219 za, 211 przeciw), to w praktyce jednak całkowity pakiet, przyjęty wcześniej za pośrednictwem Senat, uznaje się zbytnio odrzucony.

Waszyngton zniesie wizy dla Polaków jeszcze w tej kadencji? "Chciałbym wygrać ten zakład"

Będzie powtórka?

Na razie nie wiadomo, bądź i kiedy Kongres podejmie inną próbę głosowania ws. pakietu handlowego.

W wydanym w piątek wieczorową porą oświadczeniu Obama zaapelował do kongresmenów, by uczynili to "bez zwłoki", przekonując, że umowy handlowe będą w interesie zarówno amerykańskich pracowników oraz biznesu. - Wzywam Izbę Reprezentantów, by przejęła TAA tak szybko, jak wówczas możliwe, tak, bym miał szansę podpisać obie ustawy i wesprzeć naszych pracowników i przedsiębiorców, w tym jakie możliwości robią najlepiej: innowacji, robieniu i sprzedawaniu na całym świecie towarów wyprodukowanych przy Ameryce - oświadczył prezydent.

Zgodnie z tak zwane. szybką ścieżką po sfinalizowaniu przez administrację USA negocjacji handlowych, Kongres mógłby przy głosowaniu zaaprobować lub odrzucić umowę, ale nie może już wnosić do tej dziewczyny poprawek. Bez takich ochrony administracja ma znacznie mniejsze pole manewru w negocjacjach; ocenia się wręcz, hdy ich zakończenie będzie bardzo trudne, bo partnerzy AMERYCE nie będą chcieli pójść na ustępstwa, obawiając się, że Kongres i faktycznie zmieni później to, jak zostało ustalono z rządem USA.

- Musimy zwolnić 'szybką ścieżkę' żeby wynegocjować lepsze porozumienie gwoli Amerykanów - powiedziała po piątek liderka Demokratów w Izbie Reprezentantów Nancy Pelosi, nagrodzona burzą oklasków partyjnych kolegów.

Kontrowersyjna umowa handlowa UE-USA. "To dla Polski więcej zagrożeń niż szans"

Zadowolenie związków profesjonalnych

Paradoksalnie Obama mógł w sprawie negocjacji handlowych liczyć bardziej na opozycję, gdyż Republikanie są tradycyjnie partią bardziej prorynkową jak i również przychylną umowom o wolnym handlu. W przekonywanie Republikanów, którzy mają większość w Kongresie, zaangażował się przewodniczący Izby John Boehner. Jednak wystarczająco każdy z nich stało się niechętnych przyznaniu Obamie pomocniczych uprawnień.

Wynik głosowania z wielkim zadowoleniem przyjęli przedstawiciele związków zawodowych, którzy od miesięcy lobbowali przy Kongresie przeciwko liberalizacji gospodarki. Swą krytykę koncentrowali w bardziej zaawansowanej umowie na temat Partnerstwie Transpacyficznym, która mieści, poza USA, 11 krajów Azji i Pacyfiku a mianowicie Australię, Brunei, Kanadę, Chile, Japonię, Malezję, Meksyk, Nową Zelandię, Peru, Singapur i Wietnam - ale wyjąwszy Chin. Swym zasięgiem objęłaby 40 proc. światowego gospodarki.

Związki zawodowe oraz wspierający ich Demokraci straszyli negatywnymi konsekwencji tej porozumienia dla amerykańskich pracowników, bowiem - jak przekonywali a mianowicie będzie promować nierówne standardy pracownicze i zachęci firmy do przeniesienia produkcji, natomiast tym samym miejsc pracy do Azji. Wskazywali, że na skutek liberalizacji handlu, a zwłaszcza umowy NAFTA z Meksykiem i Kanadą, amerykański rynek przemysłowy stracił 5 mln miejsc pracy od 1994 roku.

Obama argumentował, że umowy handlowe "pomogą zdobyć nowe rynki na rzecz produktów > > Made in USA < <" i obiecywał, że podpisze tylko takie porozumienie, które pomoże zwykłym Amerykanom. Równocześnie podkreślał, że nowe porozumienia są konieczne, by to USA, a nie Chiny wyznaczały standardy handlu jak i również zasady globalnej gospodarki. Możliwe, że z powodu tajności rozmów prowadzonych z partnerami i by nie podważać amerykańskich interesów w negocjacjach, administracja USA nie potrafiła zaprezentować opinii publicznej wielu określonych korzyści TPP dla Stanów Zjednoczonych.