Detroit powoli odradza się po bankructwie. Ale nie dla wszystkich  Ze świata

Kiedyś symbol potęgi, dziś miasto w dorobku. Kwitnie po bankructwie, ale nie dla wszystkich

Dwa lata według bankructwie w Detroit można zobaczyć znaki ożywienia: z ulic znikają pustostany; powstają przedsiębiorstwa i projekty deweloperskie. Jednak zmiany ograniczają się zwłaszcza do centrum, gdzie nadchodzi nowych, białych mieszkańców a mianowicie zjawisko zupełnie nowe po czarnym Detroit. Przyciągają katalogów niskie koszty życia i zachęty biznesowe.

Bridget Russo przeprowadziła się do odwiedzenia Detroit z Nowego Jorku dwa lata temu, podczas gdy ogłaszano największe bankructwo miasta w historii Stanów Zjednoczonych. Została dyrektorem marketingu po nowej firmie produkującej luksusowe zegarki i rowery Shinola - Detroit.

- To wspaniałe miasto. Dojrzewa się w mniej szalonym tempie niż w Świeżym Jorku, a koszty apartamentu mieszkalnego, choć ostatnio zaczęły rosnąć są nieporównywalne do nowojorskich - podkreśla Russo.

Specyficzny klimat

Detroit czeka na decyzję sądu. Dzierży plan redukcji zadłużenia

Firma znajduje się w przedwojennym domu art deco, gdzie jeszcze kiedyś swe laboratorium miał General Motors. To dzięki gigantom samochodowym jak GM, Ford czy Chrysler, Detroit stał się w latach pięćdziesięciu. jednym z najbogatszych miast NA JUKATAN i symbolem amerykańskiej potęgi przemysłowej. Ale te lata świetności ma już zbyt sobą; liczba mieszkańców zmalała z ówczesnych 1, 9 mln do niespełna siedemset tys.

Założyciel i większość zarządu Shinoli również jest spoza Detroit, ale szczycą się, że zatrudniają już 300 lokalnych zatrudnionych, a większość produkowanych artykułów powstaje ręcznie właśnie po Detroit. Firma to przykład prawdziwego "success story". Choć jest w dziedzinie dopiero 2 lata, ma już przy USA osiem sklepów, a w planach jest wyraźnie kolejnych ośmiu do oporu roku kalendarzowego. Russo nie ukrywa, hdy swoją markę firma zbudowała właśnie na tym, że działa w Detroit, uczestnicząc w odradzeniu miasta jak i również jego przemysłu. - Konsumenci są gotowi wydać więcej, jeśli wiedzą, że nabywają produkt, który ma dodatnią historię - powiedziała.

Detroit formalnie wyszło z bankructwa w grudniu przeszłego roku, po 17 miesiącach ochrony narzuconej przez zdanie upadłościowy, gdy władzę sprawował specjalny komisarz ds. administrowania kryzysowego. To wtedy podjęto główne reformy - zrestrukturyzowano liczący 20 mld dolarów dług (część wierzycieli musiała się pogodzić ze stratami) oraz obcięto programy emerytalne dla byłych pracowników miastowych i służb mundurowych. Nieznany burmistrz Mike Duggan zapowiedział, że miasto będzie mieć w tym roku na raz pierwszy od 2002 r. zrównoważony budżet, zaś więc wydatki nie przewyższą dochodów.

Widać dużo

Władze Detroit chcą nadać miastu życie i sprzedają domy już od 1000 dolarów. Ale jest haczyk

Oznak odradzania się metropolie, które jeszcze kilka lat temu wydawało się być w totalnym rozpadzie, wydaje się być więcej. Wystarczy przejechać się po ulicach. W styczniu ubiegłego roku co pozostała lampa nie działała, natomiast do ubiegłego miesiąca a mianowicie jak mówił Duggan a mianowicie naprawiono 44 tys. wraz z nich. Otwarto ponad dwie stówy parków miejskich, zamkniętych przedtem w ramach oszczędności. Z szacowanych dwa lata temu na około 80 tys. pustostanów, miasto wyburza tygodniowo około 200. Dzięki kolejnym funkcjonariuszom policji spadły bardzo wysokie wskaźniki przestępczości, a zwłaszcza morderstw. Czas przewidywania na interwencję policji po wezwaniu zmalał z 58 minut dwa lata nim do kilkunastu obecnie, a na karetkę - 18 do 10 minut.

Największym wyzwaniem było jednak zahamowanie odpływu mieszkańców, jakich liczba - wraz wraz z postępującym upadkiem przemysłu, malejącymi dochodami miasta i przyrostem przestępczości - malała od momentu dekad. W pierwszej kolejności na przedmieścia uciekli najbogatsi i biali. Z aktualnych 680 tys. mieszkańców przeszło 80 proc. to Afroamerykanie, którzy - jak wskazują statystyki - dalej się wyprowadzają na bogatsze przedmieścia, o ile ich na tek krok stać. W Detroit również szkoły jak i transport miejski wciąż są ponieważ w opłakanym stanie, a bezrobocie, choć maleje, jest dwa razy wyższe niż średnia krajowa.

Zmiana trendu

Ale a mianowicie jak potwierdzają dane spośród US Census, które frapuje się spisem ludności - w ostatnich latach do odwiedzenia Detroit przeprowadza się coraz to więcej białych. Liczba białawych mieszkańców zwiększyła się spośród niespełna 76 tys. przy 2010 do ponad 88 tys. w 2013 roku kalendarzowego (najnowsze dostępne dane) jak i również ten trend się podtrzymuje. Wielu z nich to osoby młode, artyści i początkujący przedsiębiorcy, których poza niskimi kosztami mieszkań, przyciągają różne programy z zachętami finansowymi na rozpoczęcie interesu.

440 stron planu naprawczego ma ocalić Detroit

- Dla osoby, która chce założyć spółkę lub zaangażować się po rozwój miasta, Detroit jest doskonałym miejscem - rzekł ekspert ds. polityki miejskiej z Brookings Institution Bruce Katz.

Rząd związkowy na spółkę z prywatnymi fundacjami zobowiązał się, hdy przez 5 lat zostanie co kwartał przekazywał 0, 5 mln dolarów gwoli ludzi, którzy chcą otworzyć w Detroit nowy interes. Kilkadziesiąt mln dolarów dzięki wsparcie rozwoju Detroit, w niniejszym szkolenia pracowników i rozwój małych i średnich przedsiębiorstw, zobowiązał się też przekazać holding finansowy JPMorgan Chase&Co.

Ale zmiany na lepsze - nowe projekty deweloperskie i inwestycyjne, otwierające się firmy, galerie lub restauracje - widać zwłaszcza w centrum Detroit, które obejmuje zaledwie 5 proc. (11, 5 km kw. ) całego obszaru ośrodka miejskiego. Wystarczy nieco odjechać, by natrafić na straszące, opustoszałe i zarośnięte domy oraz pofabryczne budynki. To przy centrum, gdzie żyje stosunkowo najwięcej białych (ponad trzydziestu proc. ), powstało ostatnimi czasy najwięcej miejsc pracy - ok. 16 tys. od czasu 2010 roku.

Nie dla wszystkich

Czarnoskórzy mieszkańcy pozostałych dzielnic nie ukrywają zresztą swej frustracji spośród tego powodu. - Nie zaakceptować mogę patrzeć, jak to miasto się odradza, lecz z zupełnym pominięciem nas, czyli czarnych. Przetrwaliśmy podłe czasy, a teraz, z jakiegoś powodu nie pragną, byśmy uczestniczyli w naszym odrodzeniu - powiedziała Carole Watson, 68-letnia emerytowana nauczycielka. Żaliła się, że władze więcej uwagi i środków przeznaczają na przyciągnięcie do odwiedzenia Detroit nowych, białych osób mieszkających niż na wsparcie Afroamerykanów, którzy mieszkają tu od lat.

Według izby handlowej czarnoskórych biznesmenów po stanie Michigan, w Detroit istnieje około 32 tys. małych firm należących do Afroamerykanów. Jak tłumaczyła Watson, wiele z nich wówczas punkty usługowe, galerie lub sklepy prowadzone przez jednostki starsze, które nie mogą mieć ani doświadczenia z mediami społecznościowymi ani środków w marketing. Dlatego od stycznia wraz z grupą przyjaciół zaczęła projekt pod nazwą "Us too" (my też), po ramach którego organizują te banki co miesiąc autokarowe wędrówki dla mieszkańców po "czarnych" małych biznesach w Detroit, by pomóc w ich rozreklamowaniu. - W Detroit jest wystarczająco miejsca jak i również dla nas (czarnych) i dla nich (białych) - powiedziała.