Air France oferuje wspólny bilet z Qantas z Paryża do Australii

Air France z apetytem na Australię. Zaostrza się konkurencja spośród przewoźnikami z Zatoki Perskiej

Air France zaoferuje podróż na jednym bilecie do odwiedzenia Australii. Francuski przewoźnik wznawia umowę code-share z linią lotniczą Qantas. Obejmie ona loty z przesiadką przy Paryżu i Hongkongu albo Singapurze.

Po przylocie z Paryża do Hongkongu pasażerowie będą mogli przesiąść się na samolot Qantas do Sydney, Melbourne i Brisbane. W Singapurze na dodatek będzie oferowana przesiadka do odwiedzenia Perth. Zyskać mają także pasażerowie z Australii.

Zobacz też: Nowa Zelandia to nie jedynie owce i "Władca Pierścieni". Ma też swojego Elona Muska [WYWIAD]

- To wspaniała wieść dla naszych klientów, którzy chcą podróżować po Ue przez Azję, ponieważ oczywiście otrzymują kolejną możliwość dotarcia do Paryża - powiada Alison Webster, prezes Qantas International, cytowana w komunikacie.

Australia bliżej Europy

Pod koniec marca 2018 r. linie Qantas uruchomiły bezpośrednie połączenie z Londynu do Perth, skąd oferują przesiadkę do Melbourne na wschodnim wybrzeżu Australii. Lot obstaje 17 godzin, a trasa dołączyła do grona najdłuższych na ziemi.

Mateusz Klimek, ekspert ds. strategii i planowania siatki połączeń, zaznacza, że połączenie Londyn-Perth stosuje głównie potencjał Wielkiej Brytanii w ruchu do Australii, a nie całej Świata.

- To próba odbicia rynku liniom z Zatoki Perskiej, zarówno poprzez Air France jak i Qantas - komentuje. Obok Singapuru do najważniejszych hubów łączących Europę z Australią należą Dubaj, skąd działają linie Emirates, i Doha, gdzie swoją bazę dzierży Qatar Airways.

Z kolei Dominik Sipiński, analityk lotniczy ch-aviation i Strategii Insight, uważa, że oferta połączeń do Australii wydaje się być "względnie nieduża jak dzięki potencjał".

- Powstaje to z faktu, iż loty do Australii istnieją bardzo długie. Niektórzy europejscy przewoźnicy byliby technicznie przy stanie uruchomić połączenia bezpośrednie, ale nie ma to większego sensu z uwagi na długi okres podróży i skomplikowanie sprawne. Przez długi czas sektor australijski był przez to zamknięty - dodaje.

Zwraca jednak uwagę, iż w ostatnim czasie europejskie linie lotnicze coraz aktywniej poszukują partnerów do joint-venture bądź umów code-share, również prócz sojuszami. Połączenia przesiadkowe do odwiedzenia Australii w ramach jednego biletu oferują również PLL LOT po otwarciu drogi krajowej do Singapuru.

- Niewątpliwie ta oferta będzie rosła i mam w myśli nie tylko Australię, ale również rejsy transpacyficzne a także transatlantyckie. Jednak by połączenie z jedną, a niejednokrotnie dwoma przesiadkami było przyciągające, niezbędne są rejsy na temat dużej częstotliwości do hubów - dodaje Sipiński.